Kiedy firma zaczyna być niewypłacalna…

Wtedy zaczynają się kłopoty. Niewypłacalność firmy nie musi oznaczać, że jest źle zarządzana, czy ma zbyt dużo kredytów do spłacenia. Oczywiście, wiele firm balansuje na granicy swoich możliwości, ale mając zapewniony zbyt na swoje produkty czy usługi, ma gwarancję przypływu gotówki. Sposobem na najlepsze zabezpieczenie firmy jest posiadanie tylu aktywów, że w przypadku kłopotów z niewypłacalnością, ich sprzedaż zabezpieczy wszystkie należności. Praktyka wygląda jednak inaczej. W dużej części, firmy opierają się na przychodach od swoich kontrahentów, z tych wpływów opłacając wszystkie należności. W przypadku, gdy kontrahenci zawiodą i będą przesuwać w bliżej nieokreśloną przyszłość zapłatę faktury, stąd już bardzo blisko do utraty płynności finansowej przedsiębiorstwa. Łańcuszek wpływów finansowych do firmy gdzieś się przerywa i jak w dominie, kolejne firmy zaczynają mieć problemy finansowe. Zgodnie z ustawą, firma, która ma problem z wypłacalnością, jest zobowiązana z godnie z ustawą do ogłoszenia faktu upadłości w ciągu dwóch tygodni do właściwego sądu. Wobec osoby, która jest zobowiązana do udostępnienia dokumentacji i majątku firmy, a która nie zrobiła tego, bądź doprowadziła do ukrywania, niszczenia masy upadłościowej, sąd może wydać zakaż prowadzenia działalności gospodarczej na własny rachunek, szczególnie, gdy doprowadzenie firmy do stanu upadłości związane było z niegospodarnością, niedbalstwem, matactwem finansowym.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.